Zaczęliśmy od jednego urządzenia: termostatu, który miał po prostu działać, gdy wracamy z pracy. Pierwsze egzemplarze składaliśmy ręcznie, a harmonogram tygodniowy testowaliśmy w kilku mieszkaniach w Świdnicy. Wnioski z tych prób — m.in. to, że czujnik ruchu musi mieć opóźnienie, żeby nie wyłączał ogrzewania, gdy ktoś siedzi bez ruchu — weszły do kolejnej wersji.
Po rozmowach z klientami, którzy wynajmowali mieszkania, doszedł zamek z kodem i aplikacją. Największym wyzwaniem nie była elektronika, a dopasowanie wkładki do starych drzwi — dlatego dziś w zestawie mamy adaptery do kilku typów zamków. Kody jednorazowe dla osoby sprzątającej i historia wejść stały się jednym z najczęściej używanych elementów.
Kolejny krok to asystent, który rozumie polecenia po polsku i łączy urządzenia różnych producentów. Zamiast zamykać klientów w jednym ekosystemie, postawiliśmy na standardowe protokoły. Sceny typu „dobranoc" czy „wychodzę" konfigurujemy razem z użytkownikiem, bo nazwy urządzeń muszą brzmieć naturalnie, a nie jak lista technicznych identyfikatorów.
Obecnie prowadzimy sklep i wsparcie techniczne z jednego miejsca. Uporządkowaliśmy katalog według pomieszczeń — salon, sypialnia, kuchnia, łazienka, przedpokój — bo tak klienci myślą o zakupach, a nie według kategorii producenta. Każde zgłoszenie trafia do konkretnej osoby w zespole, a nie do wspólnej skrzynki, co skróciło czas odpowiedzi i pozwoliło wyłapywać powtarzające się problemy z konfiguracją.
Historia tego projektu to kilka decyzji, które zmieniły kierunek. Zaczynaliśmy od pojedynczego termostatu, a dziś prowadzimy sklep z automatyką domową i wsparcie dla osób, które konfigurują system pierwszy raz. Poniżej opisujemy etapy, które faktycznie coś zmieniły — nie kamienie milowe z prezentacji, ale momenty, w których trzeba było coś poprawić albo odpuścić.
Kontakt w sprawie wdrożeń i pytań technicznych: Przyjaźni 62A, 47-387 Świdnica, tel. 0048 842 406 392, e-mail info@fruitwinefool.com.
Historia zespołu FoolProof Smart
Zaczęliśmy od własnego mieszkania na Przyjaźni. Agnieszka Woźniak montowała pierwsze inteligentne gniazdka i termostaty, żeby sprawdzić, które rozwiązania faktycznie działają w polskich warunkach, a które tylko dobrze wyglądają w folderach producentów. Wnioski z tamtych testów do dziś wyznaczają kierunek naszego asortymentu.
Do oferty weszły zamki elektroniczne z kodem i aplikacją. Szybko okazało się, że największym wyzwaniem nie jest sam montaż, ale dobór modelu do konkretnych drzwi i grubości skrzydła. inż. doc. Nina Kaźmierczak opracowała wtedy listę kontrolną, którą stosujemy przy każdym zamówieniu do dziś.
Klienci zaczęli pytać o sterowanie głosem, ale mieli już urządzenia różnych producentów. Zbudowaliśmy zestawy, które łączą gniazdka, termostaty i zamki w jednym scenariuszu. Jacek Cieślak prowadził wtedy warsztaty konfiguracji, na których tłumaczył, dlaczego warto nadawać urządzeniom własne nazwy i jak unikać konfliktów w sieci.
Zamiast dzielić katalog na producentów, ułożyliśmy go według pomieszczeń: salon, sypialnia, kuchnia, łazienka, przedpokój. Kinga Wójcik przygotowała opisy, które pokazują, co realnie da się zautomatyzować w każdym z nich. Dzięki temu klient nie musi znać się na protokołach, żeby wybrać sensowny zestaw.
Rozszerzyliśmy pomoc techniczną o zdalne wsparcie konfiguracji oraz krótkie szkolenia dla ekip montażowych z Dolnego Śląska. Najczęstsze pytania z tych rozmów trafiają do naszego centrum pomocy, żeby kolejni klienci nie musieli zaczynać od zera. To wciąż ta sama zasada: urządzenie ma działać, a nie wymagać instrukcji na pół dnia.